SCRUM – sprintami do maratońskiej mety

SCRUM – sprintami do maratońskiej mety


SCRUM - prawie wszyscy słyszeli, niewielu korzysta. A z tych niewielu jeszcze mniej wykorzystuje go w całości tak, jak został pomyślany. Nic w tym złego. SCRUM to co prawda kompleksowa strategia, ale jednocześnie składa się ona z wielu niezależnych
i użytecznych narzędzi. Czasem potrzebujemy całej skrzynki, a czasami tylko młotka, prawda? Ale oczywiście im więcej narzędzi, tym szybciej i łatwiej coś zbudujemy…

Z tym pojęciem spotkałem się już na studiach. Jednak z jego praktycznym użyciem mam do czynienia dopiero dziś - po kilku latach pracy w branży IT. Przez ten czas zauważyłem, że zespoły developerskie organizują pracę na różne sposoby, ale można w tych strategiach zauważyć elementy Scrum’a - zwykle stosowane nieświadomie. To tylko kolejny dowód na to, że nie jest to sztucznie wypracowana metoda, a raczej uporządkowany system wynikający z codziennych problemów napotykanych w pracy zespołowej nad złożonymi projektami.

Scrum to nic innego jak metoda małych kroków - przełożona na dynamikę pracy w zespole. Te małe kroki to sprinty - etapy prac, które następują po sobie, w równych odstępach czasowych. Zależnie od skali projektu, sprint może trwać tydzień, dwa lub nawet miesiąc. Ważne jest aby ilość zadań dostosować do wydajności zespołu w przyjętym cyklu. Chronologia i bezwzględna linearność to podstawa pracy w Scrumie - one by one, step by step.

Te założenia wydają się oczywiste i brzmią dość banalnie. Wszyscy jednak wiemy, że w codziennym pędzie do deadline’ów niestety łatwo wraca się do starego, poczciwego… ASAP’u. Dochodzimy zatem do prawdziwego sensu stosowania Scrum’a. Najważniejsze są konsekwencja, systematyczność i bezwzględna dyscyplina - na codzień!

Każdego dnia, o tej samej porze spotykam się ze swoim zespołem na tzw. daily. To moment w którym w zwięzły i konkretny sposób aktualizujemy sobie informacje o działaniach w projekcie. Każdy członek teamu przedstawia swój postęp prac. Jest to też okazja, aby dowiedzieć się, na jakim etapie są pozostali. To bardzo ważne, bo dobra komunikacja zwiększa świadomość działań w zespole i oszczędza czas na zbędne pytania w ciągu dnia. Spotkania pozwalają zweryfikować założenia harmonogramu pracy - dzień po dniu, w ciągu całego etapu.

Zakończenie sprintu to moment szczegółowej weryfikacji przeprowadzonych działań. Wraz z zespołem developerskim, prezentujemy przed Klientem efekt ukończonych prac, które są już gotowe do wdrożenia. Omawiamy zaistniałe problemy, mamy szansę zauważenia błędów, ale również rozważamy możliwości rozbudowy projektu. Ostatecznie kluczowy jest oczywiście głos Klienta, który akceptuje prace w ramach sprintu lub zgłasza uwagi.

Cykliczność sprintów to nie tylko usystematyzowanie harmonogramu prac. To też skupienie zespołu na konkretnych zadaniach w określonym czasie, co zwiększa jego efektywność i skuteczność. Łatwiejsze jest również rozwiązywanie problemów. Jesteśmy w stanie szybko zlokalizować ewentualne błędy - na poziomie konkretnego sprintu. Dla mnie bardzo ważny jest również przyrostowy proces tworzenia dokumentacji. Każdy nowy programista powiększający zespół developerski może dzięki niej łatwo się wdrożyć. Ciekawy okazał się ponadto rozwój relacji w zespole. Pierwsze efekty widoczne są bardzo szybko. Zespół stara się wykonać jak najwięcej zadań, którymi może pochwalić się podczas prezentacji.

Scrum świetnie sprawdza się w branży IT, ale dzięki swojej elastyczności cieszy się coraz większym zainteresowaniem w różnych branżach i ciekawych grupach projektowych. Za pomocą strategii Scrum pewna ekipa z Seattle w krótkim czasie zaprojektowała i zbudowała… samochód.

 

Tak - zdecydowanie polecam zaopatrzyć się w dobrze wyposażoną skrzynkę z narzędziami 🙂

Absolwent Informatyki na poznańskim UAM, programista, Scrum Master. Programuje od ponad 10 lat, więc branżę IT zna od podszewki. To tylko wzmacnia go w przekonaniu, że do zarządzania oprócz kompetencji miękkich, niezbędna jest również specjalistyczna wiedza. Po godzinach umiejętności analityczne przenosi na piłkarskie boisko. Jest też nałogowym gadżeciarzem i majsterkowiczem. Nie wiesz, jak coś zrobić? Nie dowiesz się, póki nie spróbujesz! :)

Brak powiązanych postów

KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany.